Zima szaleje, a moje zdrowie wraz z nią. Po weekendzie spędzonym pod kocem z ciepłą herbatą, syropami, tabletkami, różnymi inhalacjami i setkami brudnych chusteczek dookoła, mój nos zazwyczaj wygląda jak przyklejony od świnki:) Tym razem stało się inaczej. Od początku starałam się ochronić koniec nosa przed przesuszeniem, zaczerwienieniem i bolesnymi spękaniami, tak więc, gdy tylko katar się zaczął, ja zaczęłam smarować mój biedny nos kremem dla dzieci. Dlaczego akurat nim? Bo jest znakomitym środkiem na odparzenia, jest delikatny, naturalny i dość tłusty. Wiedziona intuicją wiedziałam, że nic złego mnie ze strony tego kremu, spotkać nie może. I się nie zawiodłam.
Krem jest tłusty, dość ciężki, ale po zetknięciu ze skórą i ogrzaniu się dzięki niej, staje się łatwy w rozprowadzeniu. Niesamowicie wydajny- mam go od wakacji, stosowałam, gdy „przeholowałam” ze słońcem, stosowałam na spierzchnięte usta, a on jakby napełniał się na nowo… Ma również bardzo przyjemny zapach. To mój SUPER KOSMETYK. I mam zamiar go stosować przez długi, długi czas.
Joanna


