Lubię firmę Korana, mimo, że ich kosmetyki nie są do końca naturalne. Ostatnią wydaną przez nich serią kosmetyków jest seria Grecka Oliwka. Pierwszy wypróbowałam balsam do ciała, jednak nie przypadł mi do gustu. Rozdzielał się i po 3 tygodniach stosowania miałam osobno oliwkę, a osobno resztę składników. Po konsultacji z przedstawicielem firmy i zapewnieniach, że to „wypadek przy pracy” i „każda nowa seria może mieć pewnie niedociągnięcia” postanowiłam sięgnąć po kolejny produkt- Serum do twarzy.
Pakowane jest ono w kartonowe pudełeczko, a sam produkt znajduje się plastikowej (sic!) butelce z aplikatorem. Produkt ma lekką konsystencję, jedno naciśnięcie pompki wydobywa tyle serum, by posmarować nim spokojnie twarz i szyję. Traktowałam ten produkt jako krem na dzień, przez tydzień w formie kuracji (lubię tak czasem „dowartościować” skórę- w zimie robię takie kuracje z maseczkami kremowymi). Produkt jednak okazał się być zbyt lekki, więc pod koniec tygodnia musiałam nakładać na niego jeszcze krem.
Myślę, że jest to dobry produkt do suchej cery- w połączeniu z kremem, lub do tłustej pozornie suchej- zamiast kremu (oczywiście w formie kuracji). Zapach jest przyjemny i znika dość szybko. Aplikowanie produktu też nie rodzi żadnych problemów, a ponieważ aplikator jest odkręcany, to pod koniec można spokojnie wyciągnąć go ze słoiczka (uprzednio stawiając „na głowie”).
Na opakowaniu można znaleźć informację o braku parabenów w produkcie, co dobrze wróży firmie. Mam nadzieję, że z czasem będzie wprowadzać bardziej naturalne preparaty. Jak na razie muszę zadowolić się serią oliwkową oraz Egiptu, o której może wspomnę wkrótce:)




